– dlaczego farba przenosi się na rewers i jak seria farb NPV o zwiększonej pigmentacji pomaga temu zapobiec.
Jest taka chwila w każdej drukarni, która potrafi zepsuć dzień najbardziej doświadczonemu drukarzowi. Schodzi gotowy nakład z maszyny. Kolory wyglądają dobrze, raster trzyma się w normie, gęstości są OK. Odkładasz arkusz na stos, myślisz: „jest dobrze”. A potem ktoś – może technolog, może klient, a może sam zaglądasz z ciekawości – bierze arkusz do ręki i spogląda na rewers. I wtedy to widzisz. Farba odbiła się na odwrocie. Nie cała warstwa, nie dramatycznie – ale wystarczająco, żeby nakład nie nadawał się do wysłania.
Odbijanie, nazywane w branży set-offem, to jedna z najczęstszych i zarazem najbardziej kosztownych wad w druku offsetowym. Potrafi zniszczyć tysiące arkuszy, które z pozoru wyglądały na gotowe do wysyłki. I co najgorsze – bardzo często jest wykrywana dopiero wtedy, gdy nakład leży już na palecie, a klient czeka na dostawę.
Żeby zrozumieć, jak zapobiegać odbijaniu, trzeba najpierw zrozumieć, skąd ono się bierze. Po wydrukowaniu farba na powierzchni arkusza wciąż jest mokra – w farbach konwencjonalnych jej utrwalanie następuje przez wsiąkanie i utlenianie spoiwa, a to proces, który trwa. Gdy świeżo zadrukowany arkusz trafia na stos, kolejne arkusze układają się na nim i dociskają go. Jeśli warstwa farby jest zbyt gruba, a farba wsiąka zbyt wolno, jej powierzchnia zachowuje lepkość na tyle długo, że część pigmentu przenosi się na rewers arkusza leżącego wyżej. I to właśnie jest odbijanie.
Czynników, które zwiększają ryzyko set-offu, jest wiele. Wspomniałem o grubości warstwy farby – to najważniejszy z nich. Im więcej farby kładziemy na podłoże, tym dłużej schnie i tym większe ryzyko odbicia. Drugi czynnik to podłoże – papiery powlekane, o zamkniętej powierzchni, wchłaniają farbę wolniej niż papiery niepowlekane, więc na kredzie odbijanie pojawia się częściej i jest mocniejsze. Trzeci czynnik to temperatura i wilgotność w hali – w chłodnym i wilgotnym środowisku schnięcie spowalnia, a ryzyko odbicia rośnie. Czwarty to stos arkuszy – im wyższy stos, tym większy nacisk na dolne arkusze i tym mocniejsze odbijanie.
I tu dochodzimy do sedna: jak temu zapobiegać? Klasycznych metod jest kilka. Można zmniejszyć ilość farby – ale to odbija się na gęstości i nasyceniu koloru. Można przedmuchać stos – to żmudne i czasochłonne. Można stosować proszek przeciwodbiciowy – pomaga, ale bywa kłopotliwy przy dalszej obróbce, szczególnie przy lakierowaniu i laminowaniu. Można też – i to jest rozwiązanie, które rekomendujemy w BRANCHER – sięgnąć po farby, które z natury mają mniejszą skłonność do odbijania.
I właśnie tutaj wkracza seria farb NPV o zwiększonej pigmentacji. Skrót NPV to nieprzypadkowa nazwa – kryje się za nią formuła farb, które zostały zaprojektowane tak, by przy niższej warstwie farby osiągać wyższą gęstość optyczną. Mówiąc prościej: farba NPV ma w sobie więcej pigmentu, a mniej spoiwa, które mogłoby wsiąkać i pozostawać lepkim na powierzchni. Dzięki temu maszynista może nałożyć cieńszą warstwę farby, a mimo to uzyskać tę samą – a często nawet lepszą – gęstość optyczną i nasycenie koloru.
To jest klucz do walki z odbijaniem. Mniej farby na arkuszu oznacza mniej spoiwa, które musi wyschnąć. Mniej spoiwa oznacza szybsze utrwalanie i mniejszą lepkość powierzchniową. A mniejsza lepkość oznacza, że nawet gdy arkusz trafi na stos, farba nie przenosi się na rewers. Proste jak fizyka. Zamiast walczyć z objawami – proszkować, przedmuchiwać, obniżać prędkość maszyny – eliminujemy przyczynę: nadmiar farby na podłożu.
W praktyce wygląda to tak. Drukarnia, która ma problem z odbijaniem na kredzie, przechodzi na farby z serii NPV. Maszynista ustawia niższą gęstość – nie musi dokręcać farby, żeby osiągnąć pożądany efekt. Warstwa farby na arkuszu jest cieńsza, ale kolor jest w normie. Nakład schodzi z maszyny, trafia na stos i… nie odbija się. Bez zwiększania ilości proszku, bez zwalniania maszyny, bez przekładania arkuszy.
Oczywiście seria NPV to nie magiczne rozwiązanie wszystkich problemów. Odbijanie potrafi mieć też inne przyczyny – zbyt wysoką temperaturę, złe pH roztworu, niewłaściwe podłoże. Ale w ogromnej większości przypadków, z którymi się spotykamy, to właśnie nadmiar farby jest głównym winowajcą. A nadmiar farby bierze się często z tego, że farba po prostu słabo kryje i żeby osiągnąć gęstość, trzeba jej nałożyć dużo. Z farbą o zwiększonej pigmentacji ten problem znika.
Warto też dodać, że mniejsza ilość farby to nie tylko mniejsze odbijanie. To również szybsze schnięcie całego nakładu, mniejsze ryzyko set-offu przy późniejszym lakierowaniu, lepsza stabilność koloru w trakcie długich nakładów i mniejsze zużycie farby na arkusz. A to wszystko przekłada się na wymierne oszczędności – i finansowe, i czasowe.
Dlatego, gdy słyszymy od drukarni, że borykają się z odbijaniem, nasza pierwsza rekomendacja brzmi: sprawdźcie, ile farby kładziecie. Jeśli gęstości macie na górnej granicy normy i wciąż musicie proszkować intensywnie, to znak, że farba nie pracuje efektywnie. A skoro nie pracuje efektywnie, to warto ją zmienić. Seria NPV była projektowana właśnie z myślą o takich sytuacjach – o drukarniach, które chcą mieć czyste rewersy, stabilny kolor i mniej makulatury. I z doświadczenia wiem, że gdy już ktoś przejdzie na NPV, rzadko wraca do poprzednich farb.
Na koniec mała rada praktyczna. Jeśli masz wątpliwości, czy odbijanie u Ciebie wynika z nadmiaru farby, zrób prosty test. Zmniejsz podawanie farby o dziesięć procent i sprawdź, czy gęstość dalej trzyma się w normie. Jeśli tak – to znaczy, że wcześniej lałeś farby za dużo. A jeśli farba jest z serii NPV, to po takiej redukcji gęstość prawdopodobnie nawet nie drgnie – bo przy zwiększonej pigmentacji farba daje pełne krycie przy znacznie mniejszej warstwie. I to jest dokładnie ten moment, w którym odbijanie przestaje być problemem.